Felietony ks. Piotra Brząkalika

Błogosławieni … – 01.11.2026

     Szanowni Państwo.

     Wszystkich Świętych łatwo zamienić we wspomnienie zmarłych. A liturgia mówi nam o żywych, co doszli do celu zaskakując pytaniem: kogo Jezus nazywa szczęśliwym?

      Nie mówi: szczęśliwi bogaci, wpływowi, bezproblemowi, podziwiani i pewni siebie. Mówi: ubodzy w duchu, cisi, miłosierni, czystego serca, wprowadzający pokój, spragnieni sprawiedliwości,
a nawet prześladowani. To jak manifest idący pod prąd dzisiejszej kultury.

     Gdyby to Kazanie na Górze pojawiło się dzisiaj pewno nie miałoby wielu polubień. To słaby materiał na kampanię reklamową. Dzisiaj mamy własne błogosławieństwa. Szczęśliwi mający pieniądze, zasięgi, podziwiani i wygrywający.

     A Jezus mówi odwrotnie. „Błogosławieni ubodzy w duchu”. Ci, co nie muszą udowadniać swojej wartości, dobrze wyglądać, dobrze się prezentować, pokazywać sukces. Mówi: nie musisz wszystkiego mieć, wiedzieć i być samowystarczalny.

    „Błogosławieni, którzy się smucą”. Mamy być pozytywni, uśmiechnięci, produktywni. I szybko wracać do formy. A Jezus błogosławi tych, którzy potrafią płakać. Bo obojętność jest gorsza od łez.

      „Błogosławieni cisi”. Dzisiaj premiuje się głośnych. Przeciwnika trzeba „zaorać”. Odpowiedzieć natychmiast, ostro; tak, żeby inni podali dalej. Cichy wydaje się przegrany. A cichość to nie brak charakteru. To nie upokarzanie drugiego, żeby udowodnić swoją rację. Takiej cnoty potrzebujemy.

       „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości”. Nie komentujący niesprawiedliwość. Chrześcijanin nie może powiedzieć: „To nie moja sprawa”. Samotny bliźni. Krzywdzone dziecko. Pracownik traktowany jak narzędzie. Ktoś wyśmiewany, bo jest słabszy? To wszystko jest moja sprawa. Świętość to nie ucieczka od świata. Świętość brudzi sobie ręce światem.

      „Błogosławieni miłosierni”. Jacy potrzebni w czasach publicznych sądów. Ktoś coś powiedział, zrobił zrzut ekranu, udostępnił. Rusza lawina komentarzy. Wyrok wydany. Człowiek skreślony. „Jeśli osądzasz ludzi, nie masz czasu ich kochać”.

       „Błogosławieni czystego serca”. Nie mający różnych wersji siebie. Jednej dla rodziny, innej dla pracy, internetu, znajomych i Boga. Czyste serce, to życie bez zmieniania masek.

       „Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój”. Nie, mający święty spokój, a wprowadzający pokój. Pierwszy zadzwonię po rodzinnej awanturze, plotki nie przekażę dalej. Spróbuję zrozumieć, choć się nie zgadzam. Pokój to nie brak różnic. Różnica nie musi z bliźniego zrobić wroga.

        „Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości”. Tu kończy się chrześcijański komfort. Uczciwość czasami kosztuje i to dużo. Świętemu nie wszystko w życiu wychodzi, ale wie, czego nie wolno sprzedać, nawet za dobrą cenę.

        I może dlatego czytamy Błogosławieństwa we Wszystkich Świętych. Nie wszyscy byli bogaci, wpływowi, rozpoznawalni, z sukcesami i długo żyjący. Wszystkich Świętych to pytanie o moje kryteria sukcesu. Mogę mieć tysiące obserwujących i nie mieć przed kim zdjąć maski.

       Na Górze Błogosławieństw Jezus ranking ludzi sukcesu wywraca do góry nogami. Pierwszego listopada warto nie tylko zapalić znicz, ale postawić sobie niewygodne pytanie: Gdyby ktoś przez tydzień obserwował moje decyzje, sposób mówienia o innych, korzystanie z pieniędzy, internetu, traktowanie bliźnich, zachowanie w konflikcie, to które z ośmiu błogosławieństw rozpoznałby
w moim życiu ?

Felieton dla TVP3 Katowice – 01.11.2026 – Mt 5,1-12a