05.06.2022 – będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na …

Drodzy widzowie.

Usłyszeliśmy dziś obietnicę Jezusa daną nie tylko uczniom, ale i nam: będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze.

Pewno wielu z nas zauważyło, że w najnowszym lekcjonarzu używanym w liturgii dawne słowo: Pocieszyciel, opisujące Ducha Św. zastąpiono nie tłumaczonym, oryginalnym: Paraklet. Czemu? //

Może dlatego, że słowo Pocieszyciel bardzo jednak zawęża rozumienie Ducha Św. ograniczając je do dość banalnego pocieszania tylko w stylu: nie martw się, będzie dobrze, wszystko jakoś się ułoży, dodając do tego poklepanie po ramieniu, czułe pogłaskanie czy nawet przytulenie.   

A Paraklet, to ktoś zdecydowanie więcej. Etymologicznie znaczy tyle, co wezwany obok. Według starożytnej tradycji to ktoś, kto mógł stanąć na rozprawie obok sądzonego. Nie musiał nic mówić, już sama jego obecność zamykała usta oskarżycielowi. Oczywiście są też inne tłumaczenia słowa Paraklet: wspomożyciel, obrońca, pośrednik, doradca… //

Przyznam, że słowo Paraklet opisujące Ducha Św. jako wezwanego obok, doradcy, bardziej do mnie przemawia niż pocieszyciel.

Z takiego emocjonalnego, trochę okazjonalnego poziomu pocieszacza sprowadzony jest tym słowem na bardzo realny, racjonalny nawet przyziemny poziom stojącego obok, doradcy. //

A stanie obok, to nic innego, jak towarzyszenie. A towarzyszyć, to asystować komuś, występować razem. A doradca, to zwykle ktoś bardziej doświadczony, znający się na rzeczy, ktoś zaufany.

Tyle tylko, że te wszystkie cechy odnoszą się do osoby, do kogoś. A w odniesieniu do Ducha Św. mamy z tym spory kłopot. //

Wierzymy w jednego Boga w trzech osobach: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Św. O ile z traktowaniem Ojca i Syna jako osoby nie mamy większego problemu, to z traktowaniem Ducha, jako osoby już tak, i to dość spory.

A jeśli tak, to trudno nam widzieć w Nim i traktować Go, jako stojącego obok, doradcę.

Usłyszeliśmy też: jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. I ta zależność jest oczywista. Jeśli więc mamy kłopot z zachowywaniem przykazań, a mamy i to całkiem spory, to też i dlatego, że Ducha Św. nie traktujemy, nie widzimy jako konkretnej osoby stojącej obok, w zasięgu ręki, doświadczonej i znającej się na życiu. A tylko ktoś, osoba, może stać obok i doradzać. Może więc kluczem do stawania się lepszym jest widzenie i traktowanie Ducha Św. jako Kogoś, Osoby? Warto spróbować. //

Felieton dla TVP3 Katowice – 05.06.2022 – (J 14,15-16.23b-26)