Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy?

Drodzy widzowie.

Słyszymy dziś pełen emocji zarzut wręcz wykrzyczany Jezusowi: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? I nawet trudno się dziwić takiej ich reakcji. Zerwał się gwałtowny wiatr. Fale obijały łódź, że już nabierała wody. A On sobie smacznie śpi w tyle łodzi.

Pewno każdy by tak zrobił. I my też tak robimy. A nie? Panie Boże tyle krzywdy, tyle zła, prześladowań, niesprawiedliwości, chorób, a Ty śpisz? A może Ciebie nie ma? Słychać  coraz głośniej i częściej.

 Tyle tylko, że sama tylko obecność Pana Boga w naszym życiu nie ochroni nas przed przeciwnościami, niebezpieczeństwem i życiowymi burzami, tak jak sama obecność Jezusa w łodzi nie uchroniła uczniów przed gwałtownym wiatrem i falami zalewającymi łódź.

To trochę tak, jak między rodzicami i dziećmi. Czy sama obecność rodziców w życiu dzieci ochroni je przed niepowodzeniami, złymi wyborami i życiowymi zakrętami? Oczywiście, że nie. Choć pewno bardzo by chcieli. 

Warto zdać sobie sprawę, że wiara sama z siebie nie zabezpiecza, i nie chroni przed życiowymi uwikłaniami i perturbacjami.

Tak jak i sakrament małżeństwa sam z siebie nie chroni przed nałogami, zdradą czy rozpadem, tak i też święcenia kapłańskie nie są żadną zbroją czy kombinezonem ochronnym i same z siebie nie zabezpieczą przed sprzeniewierzeniem, zgorszeniem i zepsuciem.

Mnie się zdaje, że wiarę, sakramenty od chrztu przez spowiedź, komunię, bierzmowanie po małżeństwo i kapłaństwo traktujemy trochę tak, jak tamci tego śpiącego Jezusa.

Dopóki wszystko jest dobrze, po naszej myśli to niech sobie śpi, przynajmniej się nie wtrąca,  ale jak się wali, jest pod wiatr, to oczywiście larum na całego – czy Cię nie obchodzi?… 

Święta Katarzyna Sieneńska napisała w Dialogu tak: Ci, którzy pokładają nadzieję w sobie samych, boją się zawsze. Lękają się własnego cienia i pytają ciągle, czy nie zabraknie im nieba i ziemi.

I tak jest i będzie z nami zawsze, kiedy o uśpionych wierze i sakramentach przypominać sobie będziemy, jak oni o śpiącym Jezusie w czas burzy.

A może to stąd wzięło się to nasze: jak trwoga, to do Boga? Nie wiem tylko, kto tu jest bardziej zaspany i kogo trzeba budzić? Może już czas obudzić uśpioną wiarę i zaspaną sakramentalność?

Felieton dla TVP3 Katowice – 20.06.2021 – (Mk 4,35-41)