Europa poświęciła najstarszych. „To była prawdziwa rzeź”

Kochani, zapewne nie wszyscy mogą korzystać z dostępu do internetu, ale ufam, że Ci którzy  przeczytają poniższy artykuł spróbują przekazać jego tragiczną treść swoim bliskim za pomocą dostępnych Im środków.
Pomimo wszystko nie załamujmy się i w dalszym ciągu wspierajmy się wzajemnie, podejmując wiele cennych inicjatyw przeciw izolacji, przeciwdziałając osamotnieniu nas seniorów poprzez dobre słowo, nawet za pomocą telefonu. Ten zły czas minie z pewnością, a my jesteśmy wspólnotą serc i ducha !”


Szczerze Wam oddana
Krystyna Krzemińska
Prezes

Europa poświęciła najstarszych. „To była prawdziwa rzeź”

https://www.rp.pl/Koronawirus-SARS-CoV-2/200429196-Europa-poswiecila-najstarszych-To-byla-prawdziwa-rzez.html

autor Jędrzej Bielecki

W wielu krajach Unii nawet połowa ofiar pandemii zmarła w domach opieki. Nie zapłacono tam nawet za testy na wirusa.

98-letnia Paulette na tę wyjątkową okazję chciała być elegancka. Założyła swoją jedyną jedwabną apaszkę, przypięła broszkę z czarną perłą z Tahiti.

– Już jest? – dopytywała pielęgniarza. – Zaraz będę mogła ją przytulić! – mówiła o córce.

– Nie, nie, pani Meunier, to będzie tylko przez szybę – usłyszała jednak odpowiedź.

– Nic nie szkodzi, to zrobię tak – uśmiechnęła się delikatnie, machając ręką jak brytyjska królowa.

Nie ma w statystykach.

 W poniedziałek reporter dziennika „Le Parisien” opisywał, jak po raz pierwszy od siedmiu tygodni część spośród 700 tys. rezydentów domów spokojnej starości, które tu nazywa się Ephad, mogła w bardzo ograniczonych warunkach zobaczyć swoich bliskich.

Uchylenie nieznośnej izolacji było szczególnie ważne, bo Francja w czasach zarazy na wiele innych gestów wobec najstarszych się nie zdobyła. Należy raczej mówić o zapomnieniu tej części społeczeństwa.

Dopiero od początku kwietnia w oficjalnych statystykach zaczęto liczyć zmarłych w Ephad. Teraz oficjalny bilans to 8,8 tys. na ogólną liczbę 23,2 tys. istnień, jakie zgasił nad Sekwaną koronawirus. Ale z powodu małej liczby testów prawdziwe dane są dużo wyższe.

Francja w żadnym wypadku nie jest jednak w Europie wyjątkiem. Raczej częścią szerokiego zjawiska pozostawienia w trudnym momencie najstarszych własnemu losowi. Nastawione na beztroskie życie społeczeństwa od dawna masowo wysyłały babcie i dziadków do domów opieki. W Niemczech to 830 tys. osób, w Wielkiej Brytanii 400 tys., w Hiszpanii 380 tys. Skupieni w jednym miejscu stali się łatwą ofiarą wirusa. Tym bardziej że wobec napływu młodszych pacjentów wymagających reanimacji lekarze najczęściej nie przyjmowali na oddziały intensywnej terapii pacjentów z domów dla seniorów.

– To była prawdziwa rzeź – uważa Hans Kluge, dyrektor na Europę Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). W Belgii, która jako jeden z nielicznych krajów uwzględnia w oficjalnych statystykach ofiar koronawirusa także tych, którzy nie przeszli testów, ale wykazywali symptomy choroby, 53 proc. spośród 7,2 tys. ofiar było właśnie w domach opieki.

W Hiszpanii „El País” próbował zebrać dane z 17 wspólnot autonomicznych i doszedł do liczby 15,3 tys. zgonów w ośrodkach dla seniorów, zaznaczając jednak, że to tylko ci, u których przeprowadzono testy. W Wielkiej Brytanii, gdzie wciąż przeprowadza się jedynie 10 tys. testów dziennie na milion mieszkańców, wykryto wirus w 2/3 domów opieki. Ilu padło tam jego ofiarą? Wiadomo tylko, że od początku marca do połowy kwietnia ogólna liczba zgonów w społeczeństwie była o przeszło 50 tys. osób wyższa niż normalnie.

Szczególnie brutalnie z najstarszymi obeszły się Włochy. Gdy epidemia opadła, premier Conte wysłał do ośrodków armię i prokuratorów. Na razie sprawdzono 600 placówek; w co szóstej złamano podstawowe zasady walki z wirusem. W jednym miejscu mieszkali więc rezydenci zarażeni i niezarażeni, a tych, którym udało się dostać na leczenie do szpitala, jeszcze przed pełnym wyzdrowieniem odsyłano do domów opieki. Co najmniej 6 tys. osób-rezydentów zmarło.

200 euro dziennie.

 W jakich warunkach umierali? Szczególnie drastyczny jest przypadek ośrodka Pio Albergo Trivulzio koło Mediolanu. Jego strona internetowa jest wciąż pełna zdjęć uśmiechniętych rezydentów otoczonych troskliwymi opiekunami, wesołych rozmów, serdecznie ściśniętych dłoni. To wszystko ma znaczenie przed decyzją rodzin o ulokowaniu tu swoich bliskich, bo opłata jest słona: 200 euro/dobę, jak w luksusowym hotelu. Ale w chwili próby uśmiechy i uściski poszły w niepamięć. Dyrektor ośrodka Giuseppe Calucchio, dziś oskarżany przez prokuratora o nieumyślne, masowe zabójstwo, kazał personelowi zachować zmowę milczenia o tym, co dzieje się za murami ośrodka. W czasie szczytu pandemii zmarło tu 150 spośród 600 seniorów, w większości zapewne bez respiratorów, środków paliatywnych, opieki medycznej.

Teraz ta tragedia przenosi się na drugą stronę Atlantyku. W USA, jak niedawno we Francji, władze nie uwzględniają ofiar z domów starości w oficjalnych liczbach zmarłych. Amerykańskie media mówią o co najmniej 11,2 tys. zgonów w tych ośrodkach, z czego 1/3 w Nowym Jorku. Ale też zastrzegają, że prawdziwy bilans jest najpewniej o wiele wyższy, bo zdaniem władz na najstarszych nie warto marnować testów.