Wizyta w Muzeum Powstań Śląskich

W środę 12.02.2020 r. słuchacze UTW w Świętochłowicach odwiedzili Muzeum Powstań Śląskich.
Uczestnicy zostali podzieleni na dwie grupy. Pierwsza oglądała film o życiu na Górnym Śląsku w latach 1918-1922, a druga grupa zwiedzała muzeum z przewodnikiem.
Wspaniałym narratorem filmu był Franciszek Pieczka. W skondensowany sposób opowiedział on historię o życiu w tym okresie z perspektywy młodego chłopaka.
Film był wzruszający.
Niemcy w tych czasach byli uprzewilejowani, mieli lepsze stanowiska w pracy, możliwość awansu, lepiej zarabiali. Robotnicy byli masowo zwalniani z pracy. Próby buntu robotników były dławione siłą (terror i represje, masakra w Mysłowicach 15.08.1919 r.).
W nocy z 16 na 17. 08. 1919 r. wybuchło I Powstanie Śląskie, którym dowodził Alfons Zgrzebniok. Powstanie zakończyło się przegraną i ucieczką powstańców na teren Polski. Mogli oni liczyć na pomoc robotniczych rodzin im sprzyjającym. Rodziny były rozdarte. Często bracia służyli w wojsku walcząc przeciwko sobie.
Nawet silne uczucia między młodymi ludźmi z różnych opcji miały małe szane na happy end.
Propaganda działała ostro i nie przebierała w środkach, przekazując fałszywe informacje. Drugie powstanie (19-25.08. 1920 r.) to częściowy sukces – rozwiązanie niemieckiej Sicherheitspolizei i wprowadzenie polsko-niemieckiej „Policji Plebiscytowej” . Przegrany plebiscyt (20.03.1921 r.), zwiększył pesymizm osób sprzyjających Polsce.
Dopiero III Powstanie Śląskie 02.05-05.07.1921r. Pozwoliło na przyłączenie części Górnego Śląska do Polski. W rodzinach złe relacje jeszcze przez wiele lat utrudniały „normalne” życie.
Nie potrafię opisać emocji związanych z tym filmem ale wielu osobom w trakcie oglądania łezka zakręciła się w oku.
Następnie nasza grupa z przewodniczką weszła na piętro i wysłuchała pogadanki na temat „Życie w familoku”.
Familok to wielorodzinny budynek mieszkalny w koloniach robotniczych. Ich budowanie przez właścicieli wielkich zakładów przemysłowych stabilizowało robotnicze załogi.
Od 1904 r. w Prusach Ustawa Osiedleńcza i Budowlana nakładała na pracodawców obowiązek zadbania o mieszkania dla pracowników. W domach nie było ubikacji, ani wody.
W muzeum mogliśmy obejrzeć wyposażenie mieszkania (duża kuchnia i pokój). Sprzęty kuchenne, w tej najważniejszej do życia izby: stoły, krzesła, kredens, piec, węglarka, żelazko, umywalka, kubki, zastawa kuchenna, zasłony itp. przypominały mi wyposażenie mieszkania mojej babci i mamy.
Pokój gdzie w zwykłe dni nie zapraszano gości,wyposażony w drewniane łóżko, zdobioną szafę, stół, krzesła, nocne stoliki, duży „święty” obraz, dał mi podobne odczucia.
Mogliśmy obejrzeć manekiny ubrane w strój śląski (rozbarsko-bytomski).

Strój damski.
Dziewczyny warkocz obwiązywały gładką kolorową wstążką. Na uroczystą okazję zakładały galandę, szeroki kolorowy wieniec z sztucznych kwiatów i błyskotek- szklane koraliki zwisały nad czołem. Na szyi kilka sznurków korali.
Głowy mężatek przykrywały chusty purpurki, a przy większych okazjach nakładały czepki z białego płótna. Kabotek- biała koszula, noszona pod jaklą była bardzo skromna, natomiast ta która była ubierana pod wierzcheń była bogato zdobiona. Koszule szyto
z cieńkiego płótna bawełnianego. Wykańczano je przy szyi i rękawach szerokimi krezami z koronki fabrycznej lub klockowej. Spodnice były szerokie, ogładkich przodach
i zakładkach na bokach i z tyłu. Pod spodnicę wierzchnią nakładano kilka spodnic spodnich lub jedną grubą watowaną i pikowaną.
Pod nimi zakładano galoty czyli majtki, których wykończone ozdobnymi falbankami nogawki sięgały za kolana. Obowiązkowe były kiełbaśnice – płócienny wałek o średnicy 5-10cm, który poszerzał biodra, co według panów sprawiało, że kobieta była piękniejsza.
Oprócz spodnic noszono również kiecki czyli spodnice z doszytym stanikiem. Kieckę lub spodnicę przepasywano zopaską sięgającą do kostek. Szyto ją z wrzozystego adamaszku,
z materiałów jedwabnych zdobionych malowanymi lub haftowanymi motywami kwiatowymi, z pasiastych płócien z ręcznym haftem itp. Sukienny gorset zwany wierzcheniem zakładano do koszuli z krezami. Panny i młode mężatki przywdziewały gorset czerwony, starsze kobiety czarny lub granatowy. Sięgał on do linii talii i miał na piersiach głęboki podkrój. W chłodne dni kobiety zakładały jakle (kaftan) o luźnym kroju, sięgające bioder. Jako okrycie wierzchnie noszono duże chusty, kraciaste lub o wzorach tureckich (szaltuchy). Do stroju świątecznego zakładano pończochy i trzewiki.

Strój męski.
Letnim męskim okryciem głowy była okrągła płaska czapka(maciejówka) lub filcowy czarny kapelusz z okrągłą główką i szerokim rondem.
Koszule szyto z białego lnianego lub bawełnianego płótna. Miały one długie wszyte
w mankiet rękawy, a przy szyi niewielki wykładany kołnierzyko prostokątnych rogach. Pod szyją wiązano jedwabną chustkę tzw. jedbowkę. Wierzchnią część stanowiły: kamizelka(bruclik), i płoszcz. Brucliki były długie do bioder i nieznacznie dopasowane. Zdobiły go błyszczące guziki, barwne obszycia przy krawędziach i zapięciach a także kieszenie z chwostami na klapkach.
Kamzela tym się różniła od bruclika że miała długie proste rękawy. Mężczyźni nosili dwa rodzaje spodni: skórzane(jelenioki) i wełniane (bizoki). Na jelenioki było stać tylko bogatych. Spodnie noszono wpuszczane do czarnych butów z cholewami. Do krótkich butów(do kostek) zakładano spodnie sukienne.
Sądzę, że słuchacze UTW czas poświęcony na ciekawą wizytę w Muzeum Powstań Śląskich uznają za bardzo dobrze wykorzystany.

Opracował: Henryk Duda